czwartek, 25 grudnia 2014

3 That i think she cuts own body

[JUSTIN'S POV]
No ja pierdole. Po co do szkoły trzeba wstawać tak wcześnie? Jeszcze rok i pierdole szkołe. Zacząłem się szykować. Moja mama wołała mnie na śniadanie, które po chwili zjadłem. Wziąłem kluczyki od mojego bugatti. Po chwili znalazłem się na parkingu szkolnym. Zauważyłem, że z Dylanem przyjechała Lexi. Ta szmata, z którą mam korepetycje. Już miałem ją wyzywać, ale przypomniało mi się o moim planie. Polegał on na tym, że się w niej "zakocham" a potem będę rozpowiadał, że się z nią przespałem i że robi zajebiste lody. Haha i jeszcze wisienka na torcie. Stworzę stronę o tym, że Lexi daje dupy za odpowiednią cenę. Haha już się nie mogę doczekać.  Chwila, chwila. Ona chodzi z Dylanem, trzeba to zepsuć, aby mój plan wypalił. 
-Cześć Justin-usłyszałem piskliwy głos Emmy.
-O hej Emma, słuchaj jest sprawa. Musisz rozbić związek Lexi i Dylana.
-Po co? 
-Po prostu, zrobisz to?
-Dobrze, ale jak?
-No nie wiem, udawaj, że sie regularnie bzykasz z Dylanem czy jakoś tak.
-A od kiedy mam zacząć działać?
-Najlepiej od teraz.
-Okej.-patrzalem jak Emma podchodzi do Dylana. Pocałowała go i powiedziała coś w stylu "Dzisiaj też jestem sama w domu. Wpadniesz na noc?"-Myślałem, że tam sie posikam ze śmiechu. Haha, mina Lexi była bezcenna.

[LEXI'S POV]

-Dzisiaj też jestem sama w domu. Wpadniesz na noc?-usłyszałam to i myślałam, że to jakiś głupi żart, lecz się pomyliłam.
-O czym ty mówisz?
-No co, nie mów, że nie pamiętasz jak się wczoraj bzykaliśmy.-znów pocałowała go w usta a na odchodne rzuciła "U mnie o 16:45" i odeszła. Do moich oczu napłynęły łzy. Wyrwałam moją rękę z uścisku Dylana. Biegłam do domu. Najszybciej jak mogłam. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do swojego pokoju. Zrobiłam to. Ponownie to zrobiłam. Miałam ochotę umrzeć. Tym razem nie zważałam na ból. Robiłam to ze złością. Gruba linia na grubej linii a z nich sączyła bez przerwy krew.
Mój telefon zadzwonił. Zauważyłam, że to Dylan i nie odbierałam. Kiedy cała złość ze mnie uszła Byłam zmęczona. Po prostu usnęłam. Dzisiaj powiedziałam mamie, że śpię u Dylana, lecz nici  z planów. Obudziłam się o 4:56 nad ranem. Moja ręka strasznie bolała. Spojrzałam na nią i zauważyłam zaschniętą krew. Nagle moja głowa mnie rozbolała. Myślałam, że zaraz wybuchnie. Był piątek rano, czyli moja mama wróci dopiero w niedzielę. Obmyłam moje rany i je zabandażowałam. Nigdy tego nie robiłam, bo moje blizny nie były aż tak głębokie. Wykonałam poranne czynności. Spoglądając na zegarek zauważyłam że jest już 5:39. Nie miałam co robić, więc włączyłam telewizje. Leciały jakieś plotki o gwiazdach. Jakby tego było mało to na dodatek usnęłam. Gdyby nie budzik w moim telefonie, to bym nie wstała. O godzinie 7:30 wyszłam do szkoły. Opuściłam dom wcześniej, aby uniknąć kontaktu z Dylanem. Jak on mógł mi coś takiego zrobić. Dobrze wiedział do czego jestem zdolna. Skręcając w ulicę, na której znajduje się szkoła usłyszałam kogoś wołającego moje imię.
-Lexii, Lexi!!-ktoś krzyczał, lecz się nie odwracałam, wiedząc kto to.-Lexi, stój.-obok mnie jechał Dylan swoim samochodem.  
-Po co mam się zatrzymywać, idź do Emmy. Ona cię na pewno wysłucha.
-Oj przestań, dobrze wiesz, że tak nie było.-irytował mnie, tym jak kłamał w żywe oczy. Wyjełam z mojej torby słuchawki i włączyłam muzykę na fula. Odjechał, po czym mi ulżyło. Nie mogłam już na niego patrzeć. Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam się, a serce podskoczyło mi do gardła. 
-Cz..Czego ode mnie chcesz?-zapytałam ze strachem w oczach.

[JUSTIN'S POV]

Gdy zobaczyłem Lexi, to zacząłem działać.
-Cz..Czego ode mnie chcesz?-zapytała, a ja myślałem, że wybuchne tam śmiechem.
-Słuchaj, wiem, że między nami nie było najlepiej, ale chciałem to naprawić.-udawałem speszonego, aby pomyślała, że mówię prawdę.
-Zostaw mnie, nie mam ochoty na twoje durne żarty.-ja złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Myślałem, że tam zwymiotuje.
-Ja mówię, poważnie. Proszę uwierz mi. Przepraszam za to wszystko co ci zrobiłem, ale na prawdę chciałbym to naprawić.-Puściłem ją i powoli się odsunąłem. Zacząłem iść w przeciwną stronę.

[LEXI'S POV]
"Na prawdę chciałbym to naprawić"-te słowa zapadły mi w pamięci. Że niby co on chciał naprawić?! Przec całą drogę myślałam o tym co powiedział mi Bieber. Stanęłam przed szkołą, wzięłam głęboki wdech i ruszyłam na lekcje.
*po ostatniej lekcji*
-O której mam przyjść na te korepetycje?-usłyszałam i wiedziałam kto to był. Dalej był speszony.
-A o której Ci pasuje-zapytałam obojętna,
-Może być o 16?
-Tak-odpowiedziałam i jak najszybciej się stamtąd ulotniłam. Była 14:36. Jeszcze muszę ogarnąć pokój i łazienkę, pochować żyletki i zmienić bandaże. Z wszystkim skończyłam ok. 16. Dobra, teraz przygotuje zeszyt i książki od matmy. Punktualnie jak w zegarku Bieber zadzwonił do moich drzwi. Ale skąd on wiedział gdzie ja mieszkam? Uderzyłam się lekko w głowę i mówiąc po cichu do siebie, że nie ma na to czasu.

[JUSTIN'S POV] 

Równo o 16 zadzwoniłem do drzwi Lexi. Ona po kilku sekundach otworzyła. Była ubrana w getry troszkę za dużą, granatową bluzę i włosy związane w roztrzepanego koka. Gestem ręki zaprosiła mnie do środka. Nie okazywała żadnych emocji, była jakby bez uczuć. Zresztą, co ja się będę użalał, nad jej emocjami. Prowadziła, a ja szedłem za nią. Muszę przyznać, dom ma nawet fajny. W końcu dotarliśmy do jej pokoju. Był większy od mojego. 
-Więc czego nie rozumiesz-zapytała, dalej bez emocji.
-Haha, myślisz, że ja się będę uczyć?-wyśmiałem ją.
-To po co tu przyszedłeś, równie mogłeś teraz bzykać jakieś puste lale, jak zawsze.-odegrała mi się. Czego nie powinna robić. Odruchocho ją uderzyłem. Kiedy zobaczyłem jak leży na ziemi, miałem ochotę się śmiać. Lecz ona nie wstawała od 5 minut. Pomyślałem o ucieczce, ale przecież ona mogła wszystko wygadać. Z obrzydzeniem jej dotknąłem, próbowałem ją ocucić, lecz nic. Nic nie podziałało, więc wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do łazienki. Posadziłem ją na blacie koło umywalki. Wziąłem ręcznik i chciałem zrobić jej zimny okład, dopiero teraz zauważyłem, że z jej nosa sączy się bordowa krew. Miała ją na dłoniach, i na bluzie. "O cholera" powiedziałem pod nosem. Wytarłem tą krew, a potem zrobiłem ten zimny okład. Kiedy zdjąłem z niej bluzę, aby ją spalić, zauważyłem jej zabandażowane ręce. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to to, że mogła je sobie nadwyrężyć, lecz po dłuższym zastanowieniu pomyślałem, że ona może się ciąć. Lekko podwinąłem bandaż by się przekonać, wtedy ona się obudziła. A ja nie wiedziałem co zrobić, nie ruszałem się, miejąc nadzieję, że dalej pójdzie spać. Lecz nie, spojrzała na mnie spod byka i szybko zabrała rękę. 
-Co ty robisz?!-niemal krzyknęła.
-Ee... y.. ja... y... nic.-zamurowało mnie. 
-Ałaa. Mój nos-gwałtownym ruchem się za niego złapała.-Nic nie pamiętam.-uff, jak to dobrze.
-Szłaś po zeszyty do biurka, potknęłaś się o krzesło, którego nie zauważyłaś, i wyjebałaś o biurko. Pociekła ci krew, więc obmyłem ci twarz zimną wodą. Ale zrobiłem to tylko dlatego, żebyś nie pomyślała, że cię pobiłem.-w myślach podziękowałem sobie.
-Czyli jak zawsze.-powiedziała bardziej do siebie, lecz ja to usłyszałem.
-Co ty kurwa powiedziałaś?-krew pulsowała mi w żyłach.
-To co zawsze, już mam dosyć ulegania tobie. Myślisz, że co, że jesteś taki super, jak  pobijesz słabszego, a zwłaszcza dziewczynę, i nikomu nie powiesz? Wcale nie, nie jesteś. A i jeszcze Emma, ta szkolna dziwka jest tak rozjechana, że arbuz by się tam zmieścił, a ty tyle razy ją bzykałeś, że nawet nie jesteś pewny, czy jakiegoś HIV'a nie masz. Taak, jesteś taki zajebisty, pogratulować. A teraz weź wypierdalaj, nie mam ochoty na ciebie patrzeć.-była cała czerwona ze złości, a łzy leciały po jej policzkach. Wow, pierwszy raz ona mi pojechała. Lekko mnie popchnęła za drzwi, które nadal były uchylone. Opadła powoli na ziemię i zaczęła szlochać. Zza ściany wpatrywałem się w nią, ciekawy co zrobi. Po chwili wstała, podeszła do szafki pod umywalką, i wyjęła z niej żyletkę. Znowu opadła na ziemię i odwinęła bandaże. Byłem w szoku. Było tam w chuj dużo ran. Każda była długa, i strasznie głęboka. Ona zamknęła oczy i robiła kolejne rany. Nie mogłem na to patrzeć. Chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co. Po prostu wyszedłem. Wróciłem do swojego domu, i się położyłem. Myślałem nad tym, co Lexi potrafi zrobić, i po prostu zasnąłem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz