Ten tydzień minął jak zawsze. Budziłam się, szłam do szkoły, Bieber coś tam powiedział, spotykałam się z Dylanem. Ale było coś jeszcze, moje bóle brzucha nie ustępowały, nie mówiąc o wymiotach. Nie mówiłam nic mojej mamie, nie chciałam jej martwić. Wracaliśmy ze szkoły. Daylan zaproponował, abym dzisiaj spała u niego. -Oj no nie wiem. -nie byłam pewna.-Leexii, nie daj się prosić, przecież jest weekend. -nie mogłam mu się sprzeciwić, był taki słodki.-Dobrze, powiem mojej mamie i idziemy do ciebie. -nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zostałam przewieszona przez ramię. Szybko biegnął, a ja podskakiwałam na jego ramieniu. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. -Dylan, puść mnie. Umiem jeszcze sama chodzić. -Ale ty się wleczesz jak mucha w smole. -gdy dobiegł do mojego domu, przeniósł przez próg i postawił w salonie, gdzie moja mama oglądała telewizje.- Mamo, mogę iść do Dylana na noc?-złożyłam ręce jak do modlitwy. -po chwili namysłu się zgodziła. -Dziękuję.-przytuliłam ją. Odsunęłam się od niej, a on znowu wziął mnie na ramie, zaczął kierować się w stronę drzwi. -Poczekaj. Nie wzięłam żadnych ciuchów. -przypominało mi się w ostatniej chwili. -Oh, racja.- zaniósł mnie do mojego pokoju. - Pośpiesz się.- wzięłam mały plecak i się w niego spakowałam. -Gotowa, ale jeśli mnie znowu weźmiesz na ramię, to nigdzie nie idę.- powiedziałam stanowczo. Pokiwał głową. Wziął mój plecak i zaczął iść w stronę schodów. -To my idziemy, paa. - pozegnalismy się z moją mamą - Bawcie się dobrze.- posłała mi ciepły uśmiech. Po kilku minutach byliśmy u Dylana.
-Chcesz cos do picia?- pokiwałam głową-pójdę się przebrać, okej?-on tez pokiwał głową. Poszłam do jego pokoju i założyłam krótkie spodenki i top. Nie wstydziłam się przy nim chodzić w topach, bo on wiedział o moich bliznach. Było bardzo gorąco. Gdy spojrzałam na termometr wiszący na ścianie, wskazywał 30°C. Dołączyłam do Dylana. Wręczył mi pepsi z lodem. -Dziękuję -upiłam duży łyk. Od razu mnie to ochłodziło. -Idziemy do kina? - zapytał. -Okej. - no znowu? Zwymiotiwałam, na szczęście zdążyłam dobiec do łazienki. Dylan przytrzymać mi włosy. Obmyłam twarz zimną wodą, zrobiło mi się lepiej. -Wszystko w porządku? Jeśli chcesz możemy nie iść. -Nie, wszystko w porządku, idziemy.
-Chcesz cos do picia?- pokiwałam głową-pójdę się przebrać, okej?-on tez pokiwał głową. Poszłam do jego pokoju i założyłam krótkie spodenki i top. Nie wstydziłam się przy nim chodzić w topach, bo on wiedział o moich bliznach. Było bardzo gorąco. Gdy spojrzałam na termometr wiszący na ścianie, wskazywał 30°C. Dołączyłam do Dylana. Wręczył mi pepsi z lodem. -Dziękuję -upiłam duży łyk. Od razu mnie to ochłodziło. -Idziemy do kina? - zapytał. -Okej. - no znowu? Zwymiotiwałam, na szczęście zdążyłam dobiec do łazienki. Dylan przytrzymać mi włosy. Obmyłam twarz zimną wodą, zrobiło mi się lepiej. -Wszystko w porządku? Jeśli chcesz możemy nie iść. -Nie, wszystko w porządku, idziemy.
[Justin's POV]
Wróciłem do domu. Na lodówce zauważyłem karteczkę z napisem " Wrócę w poniedziałek, zostawiłam ci pieniądze. Możesz zamówić pizzę, zaprosić znajomych, ale dom ma być cały! Buźki. Mama i Tata. :)". Lepiej być nie mogło. Zadzwoniłem do Christiana.
-Halo?
-Chris, dom wolny, nie ma rodziców do poniedziałku, wbijaj.
-Em, Okej, będę za 20 minut.
-Okej.
Rozłączyłem się, ogarnąłem z grubsza swój pokój, i się przebrałem, było w chuj gorąco. Ktoś zadzwonił dzwonkiem, pobiegłem otworzyć drzwi. Zobaczem Chrisa.
-Siema.
-Cześć.- przybiliśmy piątke - Stary, idziemy do kina. Grają jakiś zajebisty horror.
-Spoko, o której?
-Za jakieś pół godziny.- napiliśmy się po piwie, i zaczęliśmy iść do kina. Gdy weszliśmy, zauważyłem Lexi. Miałem coś jej powiedzieć, ale Chris mnie powstrzymał. Posłuchałem go. Kupilismy bilety i weszliśmy na salę. Były tylko cztery miejsca. W myślach modliłem się aby nie usiadła koło mnie. Na szczęście, Chris usiadł obok Lexi. Uff "dzięki stary" szepnąłem do niego, a on kiwnął głową. Po jakimś czasie, przypominało mi się o jej bliznach. Delikatnie zerknąłem w stronę Lexi. Miała bluzkę ¾ i bluzę Dylana. Zdziwiłem się, że nie miała bandaży. Rękaw od bluzy miała trochę podwiniętym i wtedy mnie zamurowało. Te blizny, które wtedy widziałem, to nic w porównaniu z tymi. Na tle innych, górowały trzy wielkie, szerokie i głębokie krechy. Dam sobie głowę uciąć, że, gdy to robiła, doszła do kości. Patrzałem w nie i nie mogłem oderwać wzroku. Dopiero gdy film się skończył, i zapalili światła przestałem się gapić.
[Lexi's POV]
Gdy wróciliśmy do domu, znowu mnie wzięło na wymioty. -Lexi, kiedy ostatnio miałaś okres?
-Czemu pytasz?
-Po prostu mi powiedz.
-Półtora miesi...-zdałam sobie sprawę do czego on zmierza.
-O nie, to nie możliwe.-nie dałam sobie tego wmówić, lecz wszystko składało się do kupy. Brak okresu, wymioty, bule brzucha. Wpadłam w histerię.-Ale ja nie mogę, nie teraz, ja mam dopiero 16 lat.- Opadłam na ziemię, a ktoś obok mnie usiadł.-Nie martw się Lexi, nic jeszcze nie jest pewne. Chodź, kupię ci test.-pocałował mnie w czoło, i powoli podniósł. Ubraliśmy buty i poszliśmy kupić ten test.
-Dwie kreski, cholerne dwie kreski. Już 3 raz z rzędu. Jestem udupiona.- Mocno się w niego wtuliłam, a on głaskał mnie po plecach. Trwaliśmy w przyjemnej ciszy. W końcu usnęliśmy. Spałam z Dylanem, bo wiedziałam, że do niczego nie dojdzie.
[Justin's POV]
Wróciliśmy do domu i przygotowaliśmy jakieś przekąski, wzięliśmy coś do picia, i poszlismy do mojego pokoju.
-Ej, Justin, co się dzieje? -Chris wyrwał mnie z zamyśleń o Lexi.
-Co? Sorry, zamyśliłem się.
-Właśnie. Nad czym tak myślałeś.
-To nic ważnego.
-Jakby to nie było nic ważnego, to nie wysypał byś popcornu.-spojrzałem na miskę i rzeczywiście był rozsypany.-Cholera.-ogarnąłem to szybko i wróciłem do Chrisa.
-Powiesz mi?- nie mogłem tego przed nim ukrywać, w końcu był dla mnie jak brat. -Okej, kojażysz Lexi?-pokiwał głową i dał mi znak, abym kontynuował - więc kiedy byłem u niej na korepetycjach, potknęła się i uderzyła nosem o biurko. Myślałem, że za chwilę wstanie, ale ona nie robiła tego od kilku minut, więc próbowałem ją jakoś ocucić, ale ona nic. No to wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łazienki, dopiero tam zauważyłem, że z nosa leciała jej bordowa krew, i że miała ją na bluzie i na dłoniach. Zdjąłem jej tą bluzę i zobaczyłem bandaże na ręcach. Pierwsze co pomyślałem, to to, że mogła je nadwyrężyć, lecz po chwili doszedłem do wniosku, że z niej taki sportowiec, jak ze mnie matematyk. Postanowiłem zajrzeć pod te bandaże, ale ona się obudziła. Zacytuję ci naszą rozmowę.
"Co ty robisz?!"
"Ee... y.. ja... y... nic"
"Ałaa. Mój nos"
"Szłaś po zeszyty do biurka, potknęłaś się o krzesło, którego nie zauważyłaś, i wyjebałaś o biurko. Pociekła ci krew, więc obmyłem ci twarz zimną wodą. Ale zrobiłem to tylko dlatego, żebyś nie pomyślała, że cię pobiłem"
"Czyli jak zawsze"
"Co ty kurwa powiedziałaś?"
"To co zawsze, już mam dosyć ulegania tobie. Myślisz, że co, że jesteś taki super, jak pobijesz słabszego, a zwłaszcza dziewczynę, i nikomu nie powiesz? Wcale nie, nie jesteś. A i jeszcze Emma, ta szkolna dziwka jest tak rozjechana, że arbuz by się tam zmieścił, a ty tyle razy ją bzykałeś, że nawet nie jesteś pewny, czy jakiegoś HIV'a nie masz. Taak, jesteś taki zajebisty, pogratulować. A teraz weź wypierdalaj, nie mam ochoty na ciebie patrzeć"była cała czerwona ze złości, a łzy leciały po jej policzkach. Lekko mnie popchnęła za drzwi, które nadal były uchylone. Opadła powoli na ziemię i zaczęła szlochać. Zza ściany wpatrywałem się w nią, ciekawy co zrobi. Po chwili wstała, podeszła do szafki pod umywalką, i wyjęła z niej żyletkę. Znowu opadła na ziemię i odwinęła bandaże. Byłem w szoku. Było tam w chuj dużo ran. Każda była długa, i strasznie głęboka. Ona zamknęła oczy i robiła kolejne rany. Nie mogłem na to patrzeć. Chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co. Po prostu wyszedłem. Cały czas mam poczucie winy i nie wiem co z tym zrobić.- opuściłem głowę.
- Wow, nie wiem co powiedzieć, ale musisz wiedzieć jedną rzecz. Jej ojciec... On ją gwałci. Robi to wbrew jej woli. Robi z nią to, kiedy mu się zachce, a ona nie ma nic do gadania.- zatkało mnie. Jej własny ojciec ją gwałcił. Jakim chujem trzeba być, żeby zrobić to własnej córce. Chociaż ja jestem nie lepszy. Jeszcze bardziej uprzykrzałem jej życie. Musiałem przestać. Musiałem się ogarnąć. Musiałem ją przeprosić, wiedziałem, że mi nie wybaczy, ale miałem taką nadzieje. Choćby nawet za 20 lat, ona musi mi wybaczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz