piątek, 17 kwietnia 2015

6 I need an abortion

[Lexi's POV] 

-Hej, mała, wstawaj. Jest już 12.-obudził mnie zachrypnięty głos Dylana.
-Proszę, jeszcze tylko 10 minut.-błagałam, lecz on mi nie ustąpił i zrzucił mnie z łóżka. Zaczęłam się śmiać. Nagle coś mnie zabolało w brzuchu. Momentalnie się za niego złapałam. 
-Lexi, nic Ci nie jest? Przepraszam, zapomniałem o tym.-posmutniał na myśl o mojej ciąży.
-Nic się nie stało. Na prawdę, nie martw się.- żeby zmienić temat, poszliśmy na śniadanie.
-Masz kawałek bitej śmietany na brodzie- jedliśmy gofry na śniadanie, i prawie tam sikaliśmy ze śmiechu. -Gdzie?-zrobiłam zeza, ale nigdzie nie zauważyłam bitej śmietany. -Tu-po chwili poczułam usta na moim policzku. Przymknęłam oczy pod wpływem jego dotyku, a zwłaszcza jego warg. -Nie. Przestań.- z trudem się powstrzymałam. -Dlaczego. 
-Nie, nie chcę, żebyś mnie w sobie rozkochał. Może się w kimś innym zakochasz, i co ja wtedy zrobię. Nie chcę tak.- mówiłam przez łzy. -Dobrze, nic na siłę. Rozumiem.-podziękowałam mu w myślach, że tego nie ciągnął. Rozłożył ręce i mnie przytulił. Odeszłam od niego i zaciągnęłam go do kuchni do stołu. -A co z tym?-wskazałam na brzuch.
-Lexi, chcesz czy nie chcesz, musisz powiedzieć swojej mamie.-stanowczo zaprzeczyłam.
-Ona nie może się o niczym dowiedzieć. Gdyby się dowiedziała, to by się załamała. 
-No to co zrobimy?-"zrobimy" poczułam ulgę na sercu, że on chce mi pomóc.
-Nie wiem, tabletki, albo...
-O nie. Nie możesz tego zrobić. Nie pozwolę ci na to!
-Nie mam innego wyjścia. Muszę, muszę pójść na aborcję- na to słowo poleciało kilka łez z moich oczu. On nic nie mówił. Nigdy się nie zgadzał z aborcją. Ale nie miałam wyjścia.- Pomożesz mi?
-patrzałam na niego przez wieki a w rzeczywistości przez kilka długich sekund.-Tak, chociaż tego nie popieram, to ci pomogę. -Dziękuję. Chodź popatrzymy gdzie w okolicy można to zrobić.  Po znalezieniu przychodni zadzwoniłam pod podany numer.
-Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do Pani Hanks?
-Dobrze, więc chciałam się zapisać na zabieg aborcyjny. Kiedy? Hm, a jakie są terminy?
-W porządku, niech będzie za tydzień. Dziękuję. Do widzenia. -jejku, ale się stresowałam-No i kiedy masz termin? 
-Za tydzień o 15. Pójdziesz ze mną?
-Oczywiście. Będę Cię wspierał. Zawsze
-Dziękuję

[Justin's POV]
Obudziłem się koło 10. Chris wyszedł jakieś 20 minut po 10. Wziąłem szybki prysznic, coś zjadłem i poszedłem biegać. Po godzinnym wysiłku, ponownie wziąłem prysznic. Z racji, że moi rodzice będą dopiero w poniedziałek, zamówiłem sobie pizzę. W jednej ręce miałem mój posiłek a w drugiej butelkę pepsi. Włączyłem telewizor i zadzwoniłem do Emmy.
-Hej Emma. masz wolną godzinkę?-zapytałem znacząco. 
-Hmmm muszę pomyśleć, chyba godzinka się znajdzie, ale nie dłużej, bo kuzyni przyjeżdżają.
-Okej, będę za 5 minut. Rozłączyłem się i szybko zabrałem kluczyki z haczyka. Odpaliłem samochód i po jakimś czasie, byłem pod domem Emmy. Zapukałem brutalnie do jej drzwi. 
-Nie mogłam się docz...-przerwałem jej i ją pocałowałem a ona w zamian jęknęła mi w usta. Po chwili. Była cała naga. Szybkim ruchem zdjąłem koszulkę a ona zaczęła odpinać moje spodnie. Gdy już leżały na ziemi, założyłem prezerwatywę i wszedłem w nią. Uprawialiśmy seks przez jakieś pół godziny i w tym samym momencie doszliśmy. -Mmm, to było świetne. Ale teraz musisz już iść, chyba że chcesz zostać, i posłuchać jak pierdolą o polityce...-Haha, było miło, ale dzięki, spadam do domu.-Jakbyś chciał wpaść na kolejny to dzwoń. -Kiwnąłem głową na odchodne. Zaparkowałem przed domem. Poczułem ogromną potrzebę skorzystania z toalety. W mgnieniu oka znalazłem się w łazience. Cicho jęknąłem, dając upust moim potrzebom. Umyłem ręce. Była godzina 14.26 Cholernie się nudziłem więc wpadłem na pomysł, aby pójść na jakąś imprezę. Umówiłem się z Chrisem na 21.  Poszedłem spać, ustawiając budzik na 19.40, żeby zdążyć się wyszykować. Zapadłem w głęboki sen.
============
Tak wiem, krótki rozdział, ale nie miałam żadnej weny, ale następny rozdział będzie bardziej dynamiczny. Już mam pomysł. 
Komentujcie, piszcie swoje propozycje.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=NOWY ROZDZIAŁ.

2 komentarze: